Projekt Ottona zachwycił Tammy. Z planami w ręku wy¬szli do ogrodu i w jakimś przedziwnie mieszanym języku omawiali zmiany, jakie należałoby przeprowadzić. Tammy zapomniała o całym świecie, o upływającym czasie, o kło¬potach, o wszystkim.

Ogarnęły ją wyrzuty sumienia. Zupełnie niepotrzebnie, powiedziała sobie. Musi zająć się chłopcem, w tej chwili najważniejszy jest jego stan fizyczny.
- Dziękuję - odparł, obserwując wyraz czułości na jej twarzy.
- Lucienie! Przestań... Och!
Nie, to głupota, próbowała się uspokajać. Gdyby tak było, ona dowiedziałaby się o tym pierwsza, nie Liz.
- Łatwo ci mówić! - krzyczała Hope. - Oskarżasz mnie, że niesprawiedliwie osądziłam moją matkę, a co ty robisz teraz? Nie wiesz, przez co musiałam przejść, ale wydajesz sąd!
— Mój Boże — powiedziała, rzucając się na łóżko. -
kuchenki.
zadowoloną.
- Kiedy byłam młodą dziewczyną, robiłam to samo co ty.
— Gzy krążownik stoi przed domem?
Nie było wątpliwości, że odkąd Niania trafiła do domu
- Lucienie?
jeszcze wolne miejsce w swoim karneciku?
Albo, jeśli okoliczności tego wymagają, żeby zdobyć majątek i móc utrzymać swoje

Spojrzała na niego zaskoczona. Czyżby książę czytał w jej myślach?

Zarzuciła mu ręce na szyję i cmoknęła go w policzek.
Vixen wybuchnęła śmiechem.
Nie zamierzałaś mi powiedzieć, że panna Grenville umarła? - Łzy napłynęły jej do oczu.

Kiedy siostra chciała wrócić za biurko, Liz chwyciła ją za rękaw.

odwrócił. Skupił swoją uwagę na czyszczeniu. Od czasu do czasu zerkał jednak ukradkiem na Różę, gdyż bardzo
to, co obiecała mu powiedzieć.
Co ona powiedziała? Że nie widziały się od czterech lat? Jego gniew przygasł. Ta kobieta mogła w ogóle nie wiedzieć o narodzinach Henry'ego!

To iluzja, mówił sobie. Gloria St. Germaine jest twarda, nieczuła, samolubna.

Kiedyś było jej z tego powodu nawet bardzo smutno, gdyż któregoś dnia Mały Książę nie pocałował jej rano, a
Ingrid nie odwzajemniła uśmiechu.
Na samo wspomnienie upokarzających uwag Ingrid krew napłynęła Tammy do twarzy.