Alecowi trudno było okłamywać przyjaciół, lecz gdyby powiedział im prawdę, z

lewą dłoń. Uniósł ją i przyjrzał jej się uważniej.
- Nie mam najmniejszego zamiaru naprzykrzać się tej anielskiej istocie.
lizać. Nie robił tego pierwszy raz, a drugi, więc wiedział już mniej więcej co i jak.
- Wiadomość, którą otrzymałam dziś rano, sugerowała coś zgoła innego.
zastrzelony, drugiemu rozpruto brzuch.
- Co z Fortem i Rushem?
- A czy mam nazwisko?
- Wstrętna diablica. Och, Boże, już się nigdy nie upiję! - zawodził Ruah.
że tam jest istna Sodoma i Gomora!
wyliczała kolejno na palcach. - Grałeś w karty przez wiele nocy, żeby zwrócić mi dom i
Mimo woli przypomniała sobie, jak cudownie wyglądał w świetle księżyca. I jak na nią patrzył. Miał mocne, twarde dłonie - to nie były ręce człowieka, który zajmuje się wyłącznie pozdrawianiem poddanych. Energicznie pokręciła głową, przywołując się do porządku. W tym przypadku flirt dla przyjemności w ogóle nie wchodził w grę. Mogła wszakże brać go pod uwagę ze względów praktycznych. Zamyślona stukała końcem ołówka w zapisaną stronę. Doszła do wniosku, że romans z Edwardem tylko skomplikowałby sprawę, choć sama przygoda byłaby pewnie ekscytująca, a bliska zażyłość dałaby spore korzyści. Mimo to, nie. Nadal więc będzie musiała skromnie spuszczać oczy i stroić do niego niewinne minki.
ostatnią noc za coś lepszego niż sprzedajną miłość? W takim razie, dlaczego z nim nie
na ziemię z ulgi i wyczerpania. Wsparła się całym ciałem o zamknięte drzwi i na moment
- Skończ to najpierw. Wyswobodziła się z jego objęć.

Zamarła na widok gry jego muskułów. Nie, on nie był aniołem, tylko prawdziwym greckim

- Utrata niewinności to nie bagatelka. Och, Becky, żałuję, że mi nie powiedziałaś. Ja
wzmagała pragnienie, żeby ją otoczyć opieką. Przede wszystkim zaś, by okazać się godnym
- Ach tak, Kurkowa. - Uśmiech Lievena stał się nieco wymuszony i chłodniejszy.

Parthenia chwyciła Becky za ramię tak mocno, że niemal ją przestraszyła. Może

chwili znalazła się w jego objęciach. Bawił się jej włosami, dając dyskretnie do zrozumienia,
Adam westchnął ciężko, wstając.
- Tak się złożyło, że kolekcję luster zapoczątkował mój imiennik żyjący parę wieków temu. Legenda głosi, że ów książę Edward był okropnie próżny. A że natura poskąpiła mu urody, kupował sobie lustra w nadziei, że któreś okaże się dla niego łaskawe.

- Pohamuj się, Drax. Właśnie dlatego wahałem się, czy wam cokolwiek wyjawić! -

Ruszyli przed siebie, brodząc po kostki w morskiej pianie. Ciepła woda zmieszana z drobnym piaskiem przyjemnie masowała stopy, łagodna bryza chłodziła twarz. Małe fale rozpływały się szerokimi zakolami, budząc odgłos podobny do głębokiego westchnienia. Bella uparcie wpatrywała się w pomarszczone białe dno. Powtarzała sobie, że w tym spacerze nie ma nic romantycznego. Nie mogła dopuścić, by sytuacja wymknęła się spod kontroli. Linia, po której stąpała, była cienka jak
- Też mi zakład - odparł, celując. - Raz, dwa... i już! Korek wystrzelił w górę jak raca i
ich fochami i afektacją, naturalność Becky oczarowała go. Patrzył, jak chciwie je, i miał